Wjeżdża ciężarna machina na peron. Chcę jechać ale drzwi się nie otwierają. Gołąb nasrał mi na głowę. Ehh... Podróżowanie w Polsce...
- Czego?- wrzeszczy pani z okienka
Wyciąga pieniądze ma drżąca ręka
- Do Lublina - mówię nieśmiało.
- Te 50 złotych to będzie za mało.
Żeś Pan nie słyszał? Podwyżka była!
- To niespodzianka, choć niezbyt miła...
- Jeszcze trzech złotych Pan szukaj w kieszeni.
Ja tu nie mogę w bilecie nic zmienić.
Wjeżdża ciężarna machina na peron
Wchodzę do środka za jakąś heterą
Dwudziestu mężczyzn krzyczy co chwila
Widocznie właśnie wyszli do cywila
Jeden haftuje kobiecie na plecak
Inny z nich wrzeszczy jak mały dzieciak
Wódka się leje, padają przekleństwa
Pociąg zmierza w kierunku szaleństwa
Pięć godzin później, gdy wszyscy posnęli
Patrzę za okno z pełnią nadziei
Zgodnie z zegarkiem o tej godzinie
Pociąg powinien być już w Lublinie
Podchodzę do wyjścia zbierając rzeczy
Rad, że swych nerwów nie będę kaleczyć
Chwyta za klamkę ma ręka prawa
Wtem widzę tabliczkę... „Warszawa”!!!
KOMENTARZE